NAPISALI O NAS

Nowiny 24: 10 marca 2013, Autor: Ewa Gorczyca

Odwiedził wszystkie dwory na Podkarpaciu - napisał przewodnik

Krośnianin Sylwester Polakowski ma nietypową pasję. Jej efektem jest książka zawierająca opisy ponad 400 dawnych szlacheckich siedzib na Podkarpaciu.

Materiały do tego wydawnictwa zbierał przez kilka lat, a wszystko zaczęło się od rodzinnych wypraw, jeszcze w latach 90.

- Niemal od zawsze pasjonowały mnie warownie i zamki i na nich koncentrowała się moja uwaga podczas turystycznych wojaży - opowiada.

Impuls do zainteresowania się dworami dały mu rozmowy z Ryszardem Pieniążkiem z Krosna, miłośnikiem sztuki i architektury.

- Bardzo szybko znalazłem się pod urokiem tych siedzib, a zgłębianie założeń dworskich pochłonęło mnie bez reszty – przyznaje. 

Siedem lat pracy

Wtedy także zamarzyło mu się, że fascynacja znajdzie odzwierciedlenie w obszernym przewodniku.
Wymagało to jednak solidnych przygotowań: docierania do archiwów i dokumentów źródłowych, konsultacji ze specjalistami, usystematyzowania zbierania materiałów, stworzenia katalogów i kartotek, opracowania koncepcji układu graficznego.

Najważniejsze jednak było odwiedzenie ponad 400 miejsc podworskich na Podkarpaciu. Każde sfotografował. Ostatnim etapem było opracowanie tekstów. Wszystko to zajęło siedem lat.

Kiedy wszystko było gotowe pojawił się problem ze znalezieniem odpowiedniego wydawnictwa. Wydawcy chcieli dzielić obszerny materiał na kilka części, sugerowali przerobienie na album.

- W końcu jedno z wydawnictw rzeszowskich przystało na moją koncepcję - opowiada autor. - Skład był w opracowaniu niemal 2 lata, ale ostatecznie wydawca uznał, że ryzyko wydania tak obszernej książki jest zbyt duże. Wtedy zdecydowałem się, że założę własne wydawnictwo, Lygian i wydam książkę sam. Zanim się ukazała, została zaktualizowana i wzbogacona o mapę z zarysami tras turystycznych do szlaku architektury dworskiej województwa podkarpackiego.

Od dworu do dworu

Prawie 600 stronicowa publikacja ma charakter przewodnika katalogowego. Autor ma nadzieję, że dzięki niej wiele osób zainteresuje się architekturą dworską.

- Moim założeniem było nie tylko przedstawić historię dworu, pałacu czy zamku, ale sprawić, żeby czytelnik odczuł dawny urok szlacheckiej siedziby - mówi.

Charakterystyka każdego miejsca zawiera jego dzieje na przestrzeni wieków, przydatne praktyczne informacje dla turystów, m.in. w kwestii aktualnej dostępności obiektu, a wszystko zilustrowane fotografiami przedstawiającymi to, co zachowane do dziś, choć często w ruinie: od budynków, przez elementy architektury otoczenia i przyrody po ciekawe detale. W książce opisanych zostało ponad 400 założeń dworskich.

- Oczywiście, tylko cześć to zachowane rezydencje czy dworki - opowiada Polakowski. - Sporo dworów wykupionych w czasie akcji wyprzedaży, na początku lat 90. znalazła nowych właścicieli. Tylko w nielicznych przypadkach dawne siedziby odzyskują prawowici dziedzice. Nowi właściciele, z uwagi na fatalny stan obiektów często muszą liczyć się z rekonstrukcją niemal od podstaw.

Ocalić przed dewastacją

Z obserwacji dokonanych podczas wojaży wynika, że w nienajgorszej sytuacji są dwory po dawnych PGR-ach (choć budowane wokół obiekty zniszczyły historyczny układ założenia) – swoje istnienie zawdzięczają przeznaczeniu ich na mieszkania, np. dla pracowników czy nowych właścicieli gospodarstwa. Gorzej z budynkami, z których wyprowadzili się poprzedni użytkownicy, np. szkoły. Wiele z nich popada w ruinę, nie znajdując nabywców.

- Choć zdarzają się przypadki rozsądnego zagospodarowania zabytku - podkreśla Polakowski. Dodaje jednak, że nowy właściciel nie zawsze gwarantuje uchronienie budynków od dewastacji. - Widziałem obiekty dworskie, wykupione przez inwestorów prywatnych i pozostawione własnemu losowi - mówi.

Jego zdaniem - Podkarpacie na tle innych regionów jest stosunkowo ubogie w obiekty architektury dworskiej. - Dlatego warto podjąć inicjatywę utworzenia fundacji, której celem byłoby ratowanie tego, co jeszcze zostało: wykup lub przejęcie, a potem rewitalizacja i rekonstrukcja obiektów z przeznaczeniem na ośrodki turystyczno-muzealne lub punkty warte zobaczenia na przyszłym szlaku architektury dworskiej - uważa.

Mniej lub bardziej gościnni

Jak wspomina, zbieranie materiału fotograficznego do książki nie zawsze było łatwe.

- Wraz z odejściem ziemiaństwa zniknęła też staropolska gościnność i klimat siedziby - mówi Sylwester Polakowski. Tym milej wspomina wyjątki, gdy gospodarze szeroko otwierali przed nim bramę i z pasję opowiadali o danym miejscu.

- Często jednak nowi właściciele nie traktują gości zbyt przychylnie, a czasami wręcz wrogo - przyznaje. - A ten, kto nabywa taki zabytek musi mieć świadomość jego przeszłości, historyczności, zabytkowości, tego, że jest wymieniany w rejestrach i publikacjach, a więc będą się zjawiać, co jakiś czas turyści, badacze i entuzjaści chętni go obejrzeć - uważa.

Swoje wrażenia i plany opisuje na stronie lygian.pl. Jak mówi, jest jeszcze wiele zapomnianych miejsc, w których istniały niegdyś dwory lub folwarki – dziś już nieistniejące. Chce o nich opowiedzieć w następnym tomie, do którego już zaczyna zbierać materiały.

 

Dodatkowe informacje

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.